Strach, bezradność i poczucie winy, czyli ,,Aż do dziś" w pigułce.

,,Aż do dziś'' to pozycja bardzo ważna ze względu na temat - molestowanie, strach przed ujawnieniem tajemnicy czy branie przez ofiarę odpowiedzialności za to, co się stało. Chciałabym więc powiedzieć, że ta książka to coś więcej niż poważny problem, ale niestety nie mogę...


Do ,,Aż do dziś'' podeszłam z dużym entuzjazmem głównie dlatego, iż jakiś rok temu czytałam dość podobną pozycję, ale do tego wrócimy zaraz. Pama Fluttert napisała powieść o nastolatce, która wykorzystywana jest seksualnie przez Grega, przyjaciela rodziny. Kat boi się, że rodzicie nie uwierzą, jeśli wyjawi im prawdę, dlatego postanawia zataić na zawsze fakt, iż Greg nazywa ją ,,wyjątkową dziewczynką'' i dotyka tam, gdzie żaden mężczyzna w jego wieku nie powinien. Nastolatka nie przewidziała jednak, że jej pamiętnik, w którym zapisuje wszystkie swoje przeżycie - szczególnie te związane z Gregiem - pewnego dnia zniknie, a jej mydlana bańka, którą wokół siebie utworzyła udając, że jest bezpieczna pomału zacznie się rozpływać. Jeśli zastanawiacie się czy nie było czegoś podobnego w literaturze to jak mówiłam, było.

,,Aż do dziś'' po samym opisie kojarzyć się może z swego czasu sławnym ,,Co mnie zmieniło na zawsze?''. Sama właśnie z tego powodu sięgnęłam po ten tytuł. Teraz kiedy obydwie lektury mam za sobą mogę sprawiedliwie przyznać, że obydwie książki mają podobny schemat - skrzywdzona dziewczyna, która boi się wyjawić prawdę, ponieważ jej oprawcami byli przyjaciele rodziny. Różnice stanowi natomiast radzenie sobie z traumą poszczególnych dziewczyn, dlatego można pokusić się o stwierdzenie, że poniekąd te dwie pozycję się dopełniają. W ,,Co mnie zmieniło na zawsze?'' główna bohaterka obiera destrukcyjną metodę radzenia sobie z wydarzeniami, które ją spotkały poprzez hedonistyczny tryb życia. Za to w ,,Aż do dziś'' Kat próbuje żyć tak jakby nic się nie stało - chodzi do szkoły, pomaga dzieciom w szpitalu jako wolontariuszka i przede wszystkim stara się wytłumaczyć młodszej siostrze, aby nie ufała Gregowi, co wcale nie jest łatwe. Oczywiście te ,,normalne życie'' to tylko złudzenie. 

Autorka pokazała traumę Kat - złe sny, nerwowe zachowanie oraz porównywanie innych mężczyzn do Grega. Według mnie to jeden z większych plusów, ponieważ w większości pozycji na ten temat i to nie tylko tych literackich, strach na wskutek doznanych wydarzeń, ukazywał się tylko w sytuacjach intymnych, za to w codziennych relacjach zdawał się w ogóle nie ujawniać. Tutaj Fluettert pokazuję, że ofiara ma zmienione postrzeganie oraz inne punkty odniesienia. Poza tym bohaterka ,,Aż do dziś'' w przeciwieństwie do ,,Co mnie zmieniło na zawsze?'' nie potrzebuje chłopaka, aby poradzić sobie z problemami -na tyle na ile może, stara się być niezależną dziewczyną. Nie żeby w tej drugiej pozycji literackiej bohaterka myślała jedynie o tym, by znaleźć ukochanego i rzucać mu się codziennie w ramiona, aczkolwiek tam na pewno większą role odgrywał partner skrzywdzonej postaci.


Niestety pomimo ważnej tematyki nie jest to historia, którą będę wszystkim polecać. Po pierwsze na początku trudno mi było zrozumieć niektórych bohaterów, a jeśli już pojęłam ich charakter to nadal wydawali mi się dość jednowymiarowi. Ojciec Kat to taki typ człowieka dominującego, który jako facet uznaje, że jego zdanie jest najważniejsze, a żona powinna mu jedynie ''towarzyszyć'', jednak nie podejmować żadnych interwencji, nie wspominając już o przeciwstawianiu się mu. Natomiast przyjaciółka Kat zachowywała się jak jedna z tych dziewczyn, która tylko ślini się do popularnych chłopaków - nawet, jeśli ma to zburzyć jej przyjaźń. Można usprawiedliwiać autorkę twierdząc, że Fluettert chciała skupić się na problemie, więc poprzez nie zwracanie uwagi na inne aspekty pragnęła, aby molestowanie mocno wybrzmiało w tej książce. Jeśli faktycznie taki był cel to uważam, że słabe zarysowanie bohaterów w tym nie pomogło. Wystarczył już sam fakt, że brak w tej książce pobocznych wątków.

Po drugie jest to mocno przewidywalny tytuł. Nigdy nie czułam się żadnym Sherlockiem, aczkolwiek w tej książce nie było ani jednej zagwostki, której bym nie przewidziała już wcześniej. I nie mam na myśli, jedynie kwestii molestowania, bo raczej każdy spodziewa się definitywnie jednego rodzaju zakończenia przy takiej fabule - w końcu to nie ,,Gra o tron'' tylko młodzieżówka, więc sprawcy zazwyczaj muszą dostać jakąś karę, choćby najmniejszą. W ,,Aż do dziś'' łatwo było przewidzieć także, co się stanie między poszczególnymi bohaterami - jak zmieni się dynamizm w relacji między nimi, kto komu uwierzy itp. Autorka rzucała tak wyraźne sugestie, że naprawdę trudno było nie zgadnąć jak potoczą się losy bohaterów. Dla uzmysłowienia podam przykład; są dwa seriale - ,,Belle Epoque'' oraz ,,Sherlock''. W obydwóch produkcjach już w pierwszym odcinku życie głównego bohatera jest zagrożone. Różnica polega na tym, że przy polskiej produkcji plułam na monitor ze śmiechu, a przy brytyjskiej dosłownie czułam niepokój. Problem nie leży więc w zakończeniu, a utrzymaniu napięcia przez cały czas trwania historii.


I tutaj właśnie czułam się nieco roztargniona - należy wymagać od tego typu pozycji efektowności albo nieprzewidywalności? Gwałt oraz jego pochodne nie są efektowne. To się dzieję i zmienia kogoś na zawsze. Czułam się przez długi czas trochę tak, jakbym czytała biografię i miała zarzut, że czyjeś życie nie jest tak zjawiskowe jak powinno. Wiedziałam, iż to co czytam to wartościowa lektura, coś idealnego dla młodych ludzi, jednak cały czas gryzły mnie myśli na temat zaskoczenia, a właściwie jego braku. W końcu jednak przypomniałam sobie o ,,Małym życiu'' - lekturze cudownej, która opowiada o równie poważnych problemach tyle, że robi to z większą gracją i przede wszystkim potrafi mocno zaskoczyć. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że ten temat można było ograć o wiele lepiej. Autorka zaprezentowała prosty język oraz równie prostą fabułę. Styl pisania mogę wybaczyć, bo właściwie nie przeszkadzał mi ani trochę, ale fabularne zgrzyty już niekoniecznie i zanim ktoś źle zinterpretuje moje słowa - nie mam zarzutu, że molestowanie nie wygląda jak strzelanina w filmach Marvela. Mój jedyny zarzut to fabuła prosta jak drut, kiedy ja oczekiwałam czegoś zawiłego jak precel.

,,Aż do dziś'' to pozycja średnia. Na pewno nie jest szkodliwa, nie razi błędami i głupotą, ale niestety brakuje jej kilku ważnych aspektów, które sprawiły by, że można by było ją na dłużej zapamiętać. Gdyby ktoś spytał mnie czy kupiłabym sobie  te książke samodzielnie to odpowiedziałabym nie, a to chyba najlepsza rekomendacja. Ważna tematyka niestety nie starczyła, aby ,,Aż do dziś'' stało się hitem.



Recenzja powstała przy współpracy z wydawnictwem Biała Plama, lecz wszystkie wyrażone w niej opinie są moimi własnymi. 

Komentarze

  1. Nie uważam, że powinnaś mieć wyrzuty sumienia przez to, że ta książka porusza poważne tematy, a Ty masz do niej zastrzeżenia. Niezależnie od tematyki mamy w końcu prawo oczekiwać, żeby powieści były na wysokim poziomie - również młodzieżówki (kiedyś przeczytałam, że filmy/książki/itd. dla dzieci powinny być takie jak dla dorosłych, tylko lepsze - w końcu trzeba wyrobić dobry smak).

    Pozdrawiam!
    Ewelina z "Gry w Bibliotece"

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak coś czułam, że to raczej książka z rodzaju tych "meh" xd

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy jeszcze nie słyszałam o książce, gdzie główne skrzypce gra wątek molestowania, ba nawet nie wiem czy czytałam książkę z tym wątkiem pobocznym. Chyba czas nadrobić zaległości, ale jednak chyba wolę sięgnąć po "Co mnie zmieniło na zawsze?", jeżeli ta książka tak wygląda.
    Pozdrawiam cieplutko <3
    myszkarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, Ze ta książka jest pisana dla pewnej grupy wiekowej - stąd przewidywalnośc i jednowymiarowe postacie.. Moze według autorki w ten sposób łatwiej dotrzeć do mlodych lduzi i uwrażliwić ich na pewne problemy?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz