Arthur Conan Doyle - człowiek, który stworzył Sherlocka i jednocześnie go nienawidził.

25 lipca 2010r. Data niby zwykła, ale właśnie od tego momentu wszyscy wpadli w ten wielki Sherlockowy szał, który wiązał się z kośćmi policzkowymi Cumberbatcha i Freemanem o wzroście Hobbita. Czas jednak wrócić do klasyki i samego autora książek - Conan Doyle'a. W końcu to jemu należą się laury. Spokojnie, nie będę nikogo zasypywała datami narodzin jego dzieci czy ilością żon. 

Zamiast tego odpowiem na kilka ważnych pytań; skąd wziął się Sherlock Holmes i jego czapka, fajka oraz charakterystyczne nakrycie? Dlaczego Arthur Conan Doyle nienawidził Sherlocka? Ile książek spoza kanonu Sherlocka napisał autor i przede wszystkim jak ludzie zareagowali na śmierć Sherlocka oraz jak bardzo wielbili tę postać jeszcze za czasów jej fikcyjnego życia?



1. Skąd pomysł na powieść kryminalną?
Dla Conan Doyle'a pisanie było moralnym oraz rozbudzającym wyobraźnie ćwiczeniem, a nie grą salonową. Holmes stanowił podobno połączenie kilku historycznych, żywych lub zmyślonych, osobowości. 

Conan Doyle zanotował niegdyś, że ,,Około roku 86 przeczytałem kilka opowiadań detektywistycznych, które mnie zainteresowały'', lecz jednocześnie irytował go sposób, w jaki wykrywano przestępce. ,,Wydawało mi się, że możliwe byłoby stworzenie systematycznej i naukowej metody myślenia i obserwacji, pozwalającej osiągnąć rezultaty, które na pierwszy rzut oka mogłyby wydawać się niemożliwe''.

Poza tym autor przyznawał w swoich dziennikach, że stworzył detektywa z jednego ważnego powodu:
Myślę, że ludzie w literaturze szukają potwierdzenia zwycięstwa dobra nad złem, bez względu na to kto, to zło unicestwia. Odpowiadając na to zapotrzebowanie, chciałem stworzyć typ detektywa naukowego, rozwiązującego tajemnice danej zbrodni na podstawie faktów, a nie dzięki głupocie zbrodniarza czy siłom nadprzyrodzonym.
2. Co stanowiło inspirację pisarza?
Jak wspomniałam wcześniej, Holmes miał stanowił połączenie osób z najróżniejszych płaszczyzn -postaci historycznych, znajomych, ale także tych całkowicie wyimaginowanych. Najczęściej jednak uważa się jakoby inspiracją dla stworzenia Sherlocka był dr Josep Bell, który zawsze zwracał uwagę na zachowanie swoich pacjentów, dzięki czemu potrafił wyciągać wnioski (dokładnie tak jak House, który notabene oparty jest właśnie na Sherlocku). Pod koniec drugiego roku studiów Bell upatrzył sobie Doyle'a na asystenta - taka relacja między wspaniałym człowiekiem rozumu, a nieco powściągliwym wspólnikiem znalazła później swoje literackie odniesienie w opowieściach o Sherlocku i doktorze Watsonie.  


Podstawowym wzorcem uważa się więc profesora Josepha Bella, któremu podobno samo porównanie się podobało i nawet zaoferował swoją pomoc w kilku śledztwach policyjnych, mówi się nawet, że uczestniczył w sprawie Kuby Rozpruwacza

Poza tym sądzi się, że sam Doyle jest przerośniętym Watsonem, dlatego wiele osób zastanawia się jak wiele autor umieścił siebie w detektywie. Ponad to nazwisko brytyjski detektyw zawdzięcza poecie-medykowi Olivierowi Wendellowi Holmesowi, a imię dawnemu przyjacielowi Doyle'a - Patrickowi Sherlockowi. Chociaż powstały także głosy, że Sherlock miał być najpierw Sherrinfordem, lecz od tego pomysłu odciągnęła pisarza żona. Wiadomo za to, że pierwowzorem profesora Moriarty'ego był Adam Worth, międzynarodowy kryminalista urodzony w Niemczech, który zarabiał na życie w Londynie jako ,,złodziej dżentelmen''. Natomiast Watson został zainspirowany osobą bliskiego sąsiada i kolegi Doyle'a z czasów studiów w Edynburgu.

Aktor wcielający się w Doyle'a w bardzo przyjemnym serialu ,,Houdini&Doyle''. 

3. Pierwsza książka
W marcu 1886r. Conan Doyle rozpoczął pracę nad ,,Studium w szkarłacie'', które początkowo zatytułował ,,Splątana przędza''. Natomiast już w listopadzie tego samego roku sprzedał prawa do tego dzieła na wieczyste użytkowanie za 25 funtów, co nie było obiecującą kwotą. Warto zaznaczyć, że autorowi nie łatwo było wydać ,,Studium w szkarłacie'', a kiedy już to zrobił to jego uwaga była skupiona gdzie indziej i nie prędko planował wracać do 221B, bo Sherlock nie przyniósł mu wówczas ani sławy, ani pieniędzy. 

4. Jak odnaleźć się w Londynie, kiedy się go nie zna?
Jak wiadomo Conan Doyle nie znał dobrze rozkładu Londynu, więc pisząc swoje opowiadania posługiwał się mapą. Pojawiły się także głosy jakoby Arthur nigdy nie był na Baker Street (sam kiedyś tak powiedział), lecz to nie prawda. Autor zapomniał, że odwiedził muzeum figur woskowych, które zrobiło na nim wielkie wrażenie, a które znajdowało się nad targiem na Baker Street


5. Nie taki Sherlock, jak go malują.
Co ciekawe w żadnym z sześćdziesięciu opublikowanych opowiadań nie ma ani jednej wzmianki o atrybutach Sherlocka - charakterystycznym myśliwskim kapeluszu, szkockiej pelerynie czy fajce z tykwy. Za pierwsza dwa akcesoria zależy najprawdopodobniej obwiniać Sidneya Pageta, ilustratora opowiadać o Holmesie publikowanych w ,,The Strand'', zaś amerykański aktor i zarazem pierwszy odtwórca tej postaci na scenie w 1899 roku, czyli William Gillette uznał cybuch z fajki tego typu za mniej obciążający dla jego mięśni szczęki niż w przypadku zwykłej fajki. Gillette i jego następcy upodobali sobie również zwrot ,,Elementarne, mój drogi Watosnie'', których Conan Doyle nigdy nie użył. 


6. Problemy w domu - choroby, uzależnienia i początki spirytualizmu.
Ojciec pisarza był alkoholikiem, co nieco ukształtowało młodego Doyle'a, który w wieku 19 lat napisał esej o alkoholizmie opierając go na własnych doświadczeniach. Poza tym przez ojca miał awersję do alkoholu, którego nie pił i prosił swoje dzieci, żeby również tego nie robiły. Ponad to bał się, że na starość stanie się taki jak jego ojciec. W późniejszych latach Doyle starał się jak mógł pomagać matce finansowo. Jego brat również zaczął pić na umór, a na dodatek popadał w choroby psychiczne. Mężczyzna założył nawet dziennik, a na pierwszej stronie napisał: 
Miej na względzie, że tę Książkę w pełni przypisuje się twórczości SZALEŃCA. W którym miejscu, jak sądzisz, sytuują się braki intelektualne?  Albo gorszące upodobania? Jeśli w całej Książce znajdziesz choć jeden taki dowód na któreś z powyższych, zaznacz go i zanotuj przeciwko mnie. 
Rysunki znajdujące się w książce przedstawiały fascynację wróżkami, a na którejś z stron mężczyzna narysował siebie pożeranego przez sfinksa, po czym podpisał: ,,Kiedy rysowałem Royal Institution w Edynburgu bardzo niepokoiły mnie sfinksy''. 

Arthur Conan Doyle próbował wyciągnąć go z nałogu, przez co zlecił mu nawet ilustrację do pierwszego wydania ,,Studium w szkarłacie'', gdyż większość osób z rodziny Doyle'a była uzdolniona plastycznie.

Na domiar złego także ojciec zaczął popadać w choroby psychiczne podsycane alkoholizmem, po czym zmarł. Następnie choroba dopadła również żonę Doyle'a, którą w niedługim czasie odeszła na skutek gruźlicy. Natomiast matka, którą kochał nad życie znalazła sobie innego mężczyznę, który urodził się w odstępie 6 lat od Arthura. Wiadomo, że doktorzy raz pokłócili się o to, kto zapewni Mary (mamie Doyle'a) lepsze warunki. Ta kumulacja traumatycznych zdarzeń przyczyniła się do tego, że Arthur zaczął się interesować spirytualizmem, czyli ruchem religijnym głoszącym, że możliwy jest kontakt z duchami zmarłych za pośrednictwem medium. Wówczas również zaczął się pierwszy wewnętrzny konflikt między jego własnymi przekonaniami, a tymi głoszonymi przez wykreowanego detektywa


Żona Doyle'a z tego samego przyjemnego serialiku co wcześniej.

Mimo wszystko Conan Doyle zawsze odróżniał swoje parapsychiczne zainteresowania i poglądy od poglądów Sherlocka, jak sam mawiał ,,Owo działanie obiema nogami stoi mocno na ziemi i tam musi pozostać''. Sam Holmes w historii ,,Wampira z Sussex'' powiedział ,,Świat jest dla nas wystarczająco wielki. Nie potrzeba żadnych duchów''.

7. Zmęczenie tematem i nienawiść do Sherlocka.
Jak powszechnie wiadomo Arthur Conan Doyle to jedyna osoba, która nienawidzi tak bardzo Sherlocka. Doyle uważał, że ma światu więcej do zaoferowania niż postać detektywa, więc w jego wypowiedziach często brzmiał pewien żal oraz zmęczenie.
 Staje się dla mnie takim brzemieniem, że moje życie zaczyna być trudne do zniesienia. 
Autor przyznawał, że zawsze miał wrażenie, że wykreowany przez niego detektyw odciąga go od ważniejszych spraw i co najmniej raz przyznał, że męczy go jego nazwisko, po czym dodał, że odczuwa ogromny przesyt tą postacią:
czuję się w stosunku do niego to, co do pasztetu z gęsich wątróbek, którego kiedyś zjadłem tak dużo, że do dziś na dźwięk samej tej nazwy czuję się chory.
Ba! Według jednej anegdot podczas, gdy Doyle otrzymywał tytuł szlachecki z rąk króla Edwarda VII ten zapytał go, kiedy pojawi się kolejne opowiadanie, choć jego wyróżnienie nie miało nic wspólnego z wkładem w literaturę tylko z udziałem w II wojnie burskiej. Pisarz pod natłokiem presji, ciągłych pytań, ale także - jak wszyscy zgadują - przez zainteresowanie spirytualizmem, któremu Sherlock całkowicie zaprzeczał autor zdecydował się definitywnie uśmiercić postać. 
Zrobię to, nawet jeśli pogrzebię tym samym swoje konto bankowe. Jeżeli ja nie zabiję Holmesa, ten z pewnością zabije mnie.
Grzebiąc w internecie doszukałam się również tezy, jakoby niechęć Doyle'a do postaci była spowodowana tym, iż pisarz zdawał sobie sprawę, że nie do końca zasługuje na aprobatę za te dzieło. Według owej tezy Arthur nazwał ,,sztuką dedukcji" to, co pół wieku wcześniej Edgar Allan opisał jako ,,myślenie analityczne". Pisarz ten miał w dorobku trzy opowiadania o przygodach Augusta C. Dupina; młodzieniec ten z zamiłowania rozwiązuje zagadki, wobec których policja pozostaje całkowicie bezradna, a w wolnych chwilach popisuje się przed przyjacielem swoimi zdolnościami, podążając, dzięki logicznej analizie zachowania towarzysza, za tropem jego niewypowiedzianych myśli. Ów anonimowy przyjaciel jest zarazem narratorem wszystkich opowieści, i oczywiście bohater musi za każdym razem tłumaczyć mu jaką drogą doszedł do wyjaśnienia tajemnicy.

Augusta i Sherlocka łączy nie tylko gatunek kryminalny; obydwoje zostali obdarzeni dziwactwami, obydwoje mają pośrednika, dzięki któremu czytelnik dowiaduje się jak geniusz doszedł do rozwiązania zagadki, a gdy nie mają nic do roboty wylegują się w łózkach i narzekają na nudę. Nie można nawet zaprzeczyć, że Conan Doyle nie wiedział o pisarzu, gdyż już na pierwszych stronach ,,Studium w szkarłacie'' wspomina o owym autorze.
Przywodzi mi pan na myśl Dupina z opowiadania Edgara Allana Poe. Nawet nie przypuszczałem, że takie postacie mogą istnieć w życiu. 
Sherlock Holmes wstał i zapalił fajkę. 
- Sądzi pan, zapewne, że pochlebia mi porównanie z Dupinem? Ja jednak myślę, że był on dość miernym typem. Ten jego trick, gdy po kwadransie milczenia wdziera się trafną uwagą w myśli przyjaciela, jest bardzo efektowny, ale powierzchowny (...) 
- Czytał pan powieść Gaboriau? - zapytałem. - Czy Lecoq odpowiada pańskiemu pojęciu o detektywie? 
Sherlock Holmes uśmiechnął się ironicznie. - Lecoq był nędznym partaczem. Niedobrze mi się robi, kiedy czytam tę książkę".
8. Śmierć Holmesa.
W grudniu 1893 roku w ,,Ostatecznej zagadce'' Doyle uśmiercił Holmesa. Według źródeł ludzie zaczęli wtedy chodzić w czarnych przepaskach na rękach, za to sam Doyle napisał jedynie w dzienniku ,,zabiłem Holmesa''.  Do żałobnych akcentów doszły również pogróżki:
Panie nic nas nie obchodzą pańskie łajdackie sztuczki. Holmes żyje bo nikt przy zdrowych zmysłach nie da wiary, że ktoś taki jak on dał się wykiwać pierwszemu lepszemu przestępcy. Nic nas nie obchodzi jak Pan to załatwi, ale radzimy, żeby najdalej w ciągu roku znalazł pan żywego Sherlocka Holmesa.
Ty dzika bestio, jesteś mordercą, dzikim zwierzęciem bez sumienia. Mam nadzieję, że Bóg cię skarze i nie pozwoli, aby tak potworna zbrodnia uszła ci bez kary. Swym czynem straciłeś Pan przyjaciół w Anglii i nie tylko.
Później amerykański ,,Collier Weekly'' zaoferował mu astronomiczną kwotę, bo aż 25 tysięcy dolarów (czyli ok. 6 tysięcy funtów, a tyle Conan Doyle mógł zarobić w trzy lata) za wskrzeszenie Holmesa w serii sześciu opowiadań. Doyle napisał wówczas ,,W porządku, A. C. D.'' i w  1902 roku wydał ,,Psa Baskerville’ów''.

9. Kult wokół postaci.

Zmierzając już do końca warto dodać, że fani Sherlocka gdzieś zatarli tę granice między fikcją literacką a rzeczywistością. Jak wiadomo oprócz całkiem bezbronnego przywitania Doyle'a w Nowym Jorku przez czytelników ubranych w atrybuty Sherlocka zdarzały się też sytuację, gdy pisano do samego twórcy ,,per Sherlock Holmes'' i proszono o rozwiązanie zagadek, co ważnie na przestrzeni lat Doyle faktycznie wziął udział w kilku głośnych sprawach, wykazując przynajmniej niektóre ze śledczych zdolności wykreowanej przez siebie postaci. 



Choć Doyle napisał ok. 25 książek spoza kanonu Sherlocka żadna z nich nie odniosła takiego sukcesu jak opowiadania kryminalne. Sam twórca był z tego powodu sfrustrowany, że krytycy gorzej potraktowali choćby taką ,,Białą kompanię'' ,,za bardziej niż zwykłą książkę przygodową''. Ponad to Doyle powiedział:
Jeśli za sto lat będę znany jako człowiek, który stworzył Sherlocka Holmesa, uznam swoje życie jako porażkę. 
Conan Doyle ostatnie opowiadanie o Holmesie napisał w 1926 roku, po czym zmarł cztery lata później w wieku 71 lat, jednak do końca życia przeklinał dzień, w którym napisał pierwsze zdanie ,,Studium w szkarłacie''.
Gdybym nigdy nie tknął Holmesa, który przysłaniał moje ambitniejsze dzieła, zajmowałbym należne mi miejsce w literaturze.

Komentarze

  1. Ten tekst przywołał w moich myślach tak wiele analogii, że o rany! xD
    Doyle bardzo słusznie powiedział - i do dzisiaj czasem zdarza mi się słyszeć komentarz w stylu "Stwórz coś co kochasz i pozwól temu cię zabić". Nie wiedzieć czemu niektórzy geniusze są tacy sfrustrowani tym, że nie są sławni z tego powodu, z którego by sobie życzyli być, tak Doyle, jak i Daniel Radcliffe żałuje swojej ponadczasowej roli Harry'ego Pottera, która przecież powinna zapewnić mu prawie nieśmiertelną sławę! Sam Kafka choć był genialny to w testamencie kazał wszystkie swoje dzieła stracić, co na szczęście nie zostało tak zupełnie uczynione.
    No cóż, czasem po prostu nie wychodzi - i tyle... :D
    A w związku z tymi różnymi reakcjami związanymi ze śmiercią Sherlocka to i teraz przypomniała mi się analogiczna sytuacja związana ze śmiercią Wołodyjowskiego, kiedy pół Warszawy chodziło w żałobie i ludzie zamawiali temu dzielnemu panu msze w kościołach za jego duszę :P
    Jak zresztą wygląda uśmiercanie lub krzywdzenie postaci, które zaskarbiły sobie serca czytelników to starczy wspomnieć o G.R.R. Martinie (nie)cieszącego się opinią najpodlejszego człowieka chodzącego po tej ziemi ;)

    Niektórzy Geniusze już tak po prostu mają.
    Podsumować ten fantastyczny tekst może warto tym słynnym wierszem Bursy w którym to puentuje, że bycie tym artystą to nie do końca jest takie super jak się wydaje.
    Pozdrawiam!

    puszekptasiegomleczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubie postac Holmesa dlatego z przyjemnoscia przeczytalam ten wpis. O wiekszosci nie mialam pojecia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, nie spodziewałam się, że taka historia wiąże się z powstaniem Sherlocka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ogromną fanką Sherlocka Holmesa i samego Arthura Conana Doyle'a, jakby nie było to on jest ,,ojcem i matką" swoich dzieł, które, mimo że powstały naprawdę dawno temu to wciąż są czytane, ludzie o nich mówią i praktycznie nie ma osoby, która choćby tylko słyszała o słynnym Sherlocku Holmesie. Niektóre z faktów wspomnianych w poście wiedziałam, niektórych nie wiedziałam, aczkolwiek post był bardzo interesująco i profesjonalnie napisany.
    Mimo że dla Doyle'a po pewnym czasie napisanie Sherlocka było jego największym błędem życiowym i pomimo tego, że żałował każdej sekundy poświęconej przygodom Holmesa to ja cieszę się, że to zrobił. Faza na Christie mi minęła, faza na Browna mi minęła, a faza na Sherlocka Holmesa trwa od trzech lat i nie zapowiada się na to, że minie.
    Bardzo przyjemnie czytało mi się ten post.
    Mam nadzieję, że będzie więcej takich postów o życiu autorów i o stworzonych przez nich postaciach! :)
    Pozdrawiam x
    miedzyplanetarne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś mnie zachwyci tak jak Conan Doyle i jego Sherlock to z pewnością coś naskrobie, ale na razie się na to nie zapowiada. W końcu taka postać jak Holmes jest tylko jedna.

      Usuń
  5. Nie oglądałam nigdy Holmesa, ale wiele o nim słyszałam. Ciekawy post. Nigdy o tym nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Sherlocka Holmesa, a ten post dostarczył mi tyle ciekawych informacji, że ojeeeju! Dzięki :)

    Pozdrawiam!
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dziwię się, że po pewnym czasie A.C. Doyle zapałał nienawiścią do swojego bohatera - chciał się od niego uwolnić, mieć czas na napisanie czegoś innego, ale kiedy tylko postanowił go uśmiercić, to brytyjska Królowa napisała do niego list z prośbą o przywrócenie bohatera do życia. Kto by się nie zdenerwował?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobrze, że wszystkie inspiracje i nienawiści przyczyniły się do powstania tak wspaniałych książek. Myślę, że do dzisiaj ciężko byłoby znaleźć powieść detektywistyczną, która dorównuje fenomenowi Sherlocka. Nie oglądałam jeszcze żadnej z ekranizacji, ponieważ najpierw chciałabym zapoznać się z wszystkimi istniejącymi i spisanymi przygodami Holmesa ;)
    http://favouread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet bym nie powiedziała, że Doyle napisał coś poza Sherlockiem, bo to już na zawsze będzie dla mnie facet, który stworzył Holmesa. Tak, wiem, Doyle teraz pewnie przewraca się w grobie xd

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny tekst. Zupełnie nieznane fakty. Ja dopiero w wakacje 2017 przeżywam fascynację serialem, więc artykuł trafił dokładnie w mój czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę zazdroszczę tej świeżej fascynacji. Pamiętam jak ja rok temu przeżywałam ten Sherlockowy szał♥

      Usuń
  11. Lucy Maud Montgomery też z nienawidził Anię z Zielonego Wzgórza. Jakoś mają Ci państwo problem z popularnością własnych tworów .

    OdpowiedzUsuń
  12. No proszę, jak to bohaterowie stworzeni przez pisarzy przejmują w pewnym sensie kontrolę nad ich życiem. Dziękuję za ochotę na wyszukiwanie i sprawdzanie wszystkich tych informacji, o większości z nich nie miałam pojęcia.

    Pozdrawiam!

    https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow! Uwielbiam Sherlocka, a ten post bardzo mnie zaciekawił. Dowiedziałam się wielu nieznanych mi wcześniej rzeczy 😀

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham ten wpis prawie tak mocno jak kocham Sherocka <3 Podane jak na tacy informacje napisane przejrzyście i przyjemne do czytania.
    Aż mam ochotę otworzyć po raz kolejny książki o Sherlocku a potem po raz kolejny oglądać serial.
    Pozdrawiam
    https://bakerstreetlibrary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Czemu ja to przeczytałam, teraz znów mam ochotę przeczytać przygody Sherlocka, a tyle jeszcze nieprzeczytanych książek ;/ Mało jest autorów do których chce mi się wracać, w przygodach detektywa z Baker Street zakochałam się już za dziecka i lubię raz na jakiś czas odświeżyć sobie jego poczynania. Chwała Ci za pracę włożoną w post , kawał dobrej roboty. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialny pomysł na post! Jakiś czas temu przeczytałam Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa i bardzo mi się spodobała. Styl autora, sposób prowadzenia akcji rozkochały mnie w sobie. Dzięki Tobie dowiedziałam się wielu nowych rzeczy, część z nich bardzo mnie zaskoczyła. Czekam na kolejne podobne posty <3

    http://zofiawkrainieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytam już drugi Twój tekst. Są naprawdę fajne. Holmesa uwielbiam i zawsze tak będzie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz